Moim zadaniem w Radzie Generalnej jest między innymi także przewodniczenie Komisji Sprawiedliwości i Pokoju. Ta funkcja została mi powierzona na zasadzie: ktoś to musi robić, dlaczego nie ty. Zacząłem się temu przyglądać bliżej, uczestniczyłem w kursie, zacząłem czytać. Po dwóch latach wgryzania się w to zagadnienie, a właściwie w cały kompleks różnych spraw, tematów i problemów mogę powiedzieć, że nasze Zgromadzenie jest na początku drogi do zaznajomienia się z nim.

Nie wiem czy nam wystarczy na to czasu, bo sam czas też się zmienia.

    O ile w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych te zagadnienia były mocno aktualne zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, o tyle do nas jeszcze nie dotarły. Ściślej mówiąc żyliśmy tymi zagadnieniami ale trochę w innej perspektywie. Nauka Społeczna Kościoła jest wykładana w Seminariach, ale w Polsce patrzy się na nią przede wszystkim pod kątem nauczania Jana Pawła II.
     To co różniło nasze polskie spojrzenie na kwestie społeczne od ich rozumienia za oceanem była właśnie osoba Jana Pawła II. Ten właśnie papież potępił wyraźnie teologię wyzwolenia, która szukała rewolucyjnej drogi zmian niesprawiedliwości i niepokoju w świecie. Potępienie jezuity o. Jona Sobriny przez Benedykta XVI było tylko kontynuacją działania JP II. Ze względu na potępienie, my w Polsce, rozumieliśmy zaangażowanie tamtejszego Kościoła, (także Saletynów), na rzecz ubogich jako tendencję komunizującą, a Kościół w Ameryce Łacińskiej widział w Papieżu Polaku konserwatystę nie rozumiejącego problemu. Brakowało bliższego poznania tego, co się łatwo odrzucało.

   Po trzydziestu latach w Polsce Kościół nie jest już tak związany z tzw. klasą robotniczą jak był w czasach Solidarności. Klasa robotnicza zmalała wraz z rozpadem i prywatyzacją wielkich fabryk, hut i stoczni, Nie spełniły się też najczarniejsze scenariusze pisane dla Kościoła przez przewidywaczy z Francji, Niemiec, czy Belgii o pustych kościołach, braku powołań. Wierni w Kościele są nie tylko „prostym ludem", jest w nim sporo ludzi, którzy więcej wiedzą i chcą więcej wiedzieć o Kościele.

    Z drugiej strony Atlantyku niektóre problemy społeczne uległy złagodzeniu. Na przykład w Brazylii, która zdaje się wychodzić obecnie także naprzeciw problemom biednych, rozumienie niesprawiedliwości przesunęło się w stronę Indian, których kolonizatorzy pozbawili ich ziemi. Oczywiście nadal istnieją slumsy, dzieci ulicy, korupcja, przestępczość i bieda. Brazylia jest obecnie w czołówce krajów dbających o środowisko i wprowadzających rozwiązania pro ekologiczne. Kościół w Brazylii zaczyna jednak coraz bardziej odczuwać brak powołań. Młodzi księża nie są już tak wrażliwi na problemy biednych, jak w czasach Leonarda Boffa.

   Te zmiany nie spowodowały, że dział Sprawiedliwości i Pokoju można w Kościele w Polsce i w Brazylii spokojnie zamknąć. Zwłaszcza w Brazylii, gdzie teologia wyzwolenia ma stale wielu zwolenników, ale także w Polsce, gdzie powstają nowe obszary biedy, społecznego wykluczenia, i niesprawiedliwości. Problemy były i będą, niektóre się tylko przesunęły. Kościół nie może od nich się odwrócić. Ale najpierw musi je dobrze poznać. Także po to, aby odrzucić plewy od ziarna. Dlatego potrzebny jest nam Rok Sprawiedliwości Pokoju i Pojednania.


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież