Ekologia dzisiaj ma znaczenie bardzo szerokie, obejmuje wiele nurtów i działań i zasadniczo abstrahuje od wiary. Najprościej można ją określić jako kierunek działań dążący do zachowania porządku w przyrodzie który istniał wcześniej. Jeśli mówimy o ekologii jako nauce to zajmuje się ona badaniem zależności jakie zachodzą między światem nieożywionym i ożywionym, i wzajemnego wpływu na siebie oraz stara się o zachowanie równowagi.

Czasem pod pojęciem ekologii rozumie się jej węższy wymiar jakim jest Sozologia (gr. sódzo=ochraniam, sódzein=ochraniać + lógos=nauka) - nauka o czynnej ochronie środowiska naturalnego.

Najczęściej jednak widzimy praktyczne działania różnych ruchów inspirowanych ekologią. Ponieważ działanie człowieka powoduje coraz większy wpływ na tzw. habitat coraz ważniejsze jest kontrolowanie negatywnego wpływu aktywności ludzi np. uprzemysłowienia, traktowania odpadów, emisji zanieczyszczeń, czy eksperymentów zmieniających naturę flory i fauny. Na te sprawy nikt nie powinien pozostawać obojętnym, ponieważ ma to bezpośredni wpływ nie tylko na przyszłość tego świata ale także na warunki w jakich już dzisiaj żyjemy.

Ekolodzy czasem przeczą samym sobie. Na przykład walcząc o stworzenie walczą tylko o przyrodę (stawiają przyrodę wyżej niż człowieka, a nawet w miejsce Boga, co Biblia nazywa grzechem bałwochwalstwa). Człowiek jest także częścią Stworzenia, dlatego ekologia powinna uwzględniać zrównoważoną ochronę całego stworzenia łącznie z człowiekiem. Nie można rozdzielać ochrony przyrody od rozwoju społeczeństwa ani go przeciwstawiać. Niektóre prądy ekologiczne, walczą o prawo do ochrony życia jakiegoś małego stworzenia, i jednocześnie o prawo do zabijania nienarodzonych dzieci oraz o prawo do zabijania ludzi starych. Niektóre działania ekologiczne, jak przywiązywanie się w proteście do torów czy mostów, budzą raczej sprzeciw u ludzi i nie wywołują sympatii dla tych idei. Z tego powodu nie powinno się jednak przekreślać całej idei ekologicznej.

Dlatego zamiast o ekologii lepiej mówmy o szacunku dla Stworzenia: o tym mówi Jan Paweł II w Redemptor Hominis. Szacunek dla Stworzenia jest oparty na biblijnym opisie Stworzenia, które Bóg stworzył jako dobre.[1] Nie tylko dobre, ale także piękne a piękno jest odbiciem dobra[2]. Stworzenie ma w sobie zawartą Bożą myśl i zamysł[3], który obejmuje nie tylko człowieka ale cały Kosmos. Tym zamysłem jest doprowadzenie do jedności świata ze Słowem Bożym (Logosem). Słowo Boże stało się człowiekiem i stało się pierworodnym czyli wzorem każdego człowieka. Naśladowanie Chrystusa, czy upodobnianie się do Niego to nie tylko jedna z dróg pobożności, ale to jest zadanie dla każdego chrześcijanina.

Jezus Chrystus nazwał ten zamysł Królestwem Bożym. Królestwo Boże jest ukonkretnionym celem stworzenia. Od tego w jaki sposób rozumiemy Królestwo Boże, które jest głównym podmiotem nauczania Jezusa, zależy także nasz osobisty stosunek do Stworzenia i do ekologii.

Człowiek został zaproszony nie tylko do podziwiania piękna i dobra Stworzenia ale także do współpracy z Bogiem. Praca i podporządkowanie sobie świata stworzonego jest zadaniem człowieka. Praca to nie tylko zapewnienie sobie niezbędnych środków do życia, ale także rozwój, który jest „trudnym ale i wzniosłym zadaniem[4]” człowieka.

Praca i rozwój powinien odzwierciedlać i szanować Boże prawo wpisane w naturę. Nieposłuszeństwo temu prawu jest grzechem, którego konsekwencje ponosi zarówno człowiek jak i stworzenie. Nieuporządkowany rozwój przemysłu a ostatnio także rolnictwa, prowadzi do rabunkowej gospodarki zasobami Ziemi, krzywdzi nie tylko środowisko, ale także prowadzi do powiększania nierówności społecznych.

Nieuwzględnienie w rozwoju świata i społeczeństwa wymiaru duchowego prowadzi do kolejnego grzechu. Tym grzechem jest dążenie do rozwoju i jego ocena wyłącznie ze względów na zysk, i ekonomiczny wymiar.[5] Te grzechy prowadzą do zachwiania równowagi w świecie stworzonym przez Boga, zaburzając relacje pomiędzy światem ożywionym i nieożywionym, a także powodują słuszny gniew ludzi dostrzegających niesprawiedliwość i tych, którzy są świadomi zagrożeń jakie wynikają z płyną.

Następnym zagrożeniem związanym z ruchem ekologicznym jest tak zwany ekocentryzm i biocentryzm, które to kierunki znoszą ontologiczną i aksjologiczną różnicę pomiędzy człowiekiem a innymi istotami żywymi, traktując wszystkie organizmy na jednej płaszczyźnie.

O tym mówi jasno Nauczanie Społeczne Kościoła. Te problemy „interesują w żywotny sposób Kościół”.[6] Jednak właściwie rozumiana ekologia środowiska nie może milczeć o ekologii człowieka[7].

Nie tylko Kościół instytucjonalny ma za zadanie dostrzeganie tych problemów, troska o Stworzenie powinna towarzyszyć także duszpasterstwu parafialnemu. Duszpasterstwa nie prowadzi się przecież w oderwaniu od Nauczania Kościoła.

 


[1] 8. Redemptor mundi. W Nim objawiła się niejako na nowo ta podstawowa prawda o stworzeniu, którą Księga Rodzaju wyznaje, powtarzając po tylekroć: „widział Bóg, że było dobre (...) że było bardzo dobre” (por. Rdz 1). Dobro ma swoje źródło w Mądrości i Miłości. W Jezusie Chrystusie świat widzialny, stworzony przez Boga dla człowieka (por. Rdz 1, 26 nn.) — świat, który wraz z grzechem został poddany marności7 — odzyskuje na nowo swą pierwotną więź z samym Boskim źródłem Mądrości i Miłości, Tak bowiem „Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3, 16). I tak jak w człowieku-Adamie ta więź została zerwana, tak w Człowieku-Chrystusie zostaje ona nawiązana na nowo (por. Rz 5, 12 nn.). Czyż do nas, ludzi XX wieku nie przemawiają swą wstrząsającą wymową słowa Apostoła Narodów o stworzeniu, które „aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia” (Rz 8, 22) i „oczekuje objawienia się synów Bożych...” (Rz 8, 19), o stworzeniu, które „poddane jest marności”? Czyż olbrzymi, nie znany przedtem postęp, jaki dokonał się w ciągu tego zwłaszcza stulecia w dziedzinie opanowania świata przez człowieka, nie ujawnia zarazem w stopniu przedtem nieznanym owego wielorakiego „poddania marności”? Wystarczy wspomnieć choćby o takich zjawiskach jak zagrożenie ludzkiego środowiska w miejscach gwałtownej industrializacji, jak wciąż wybuchające i odnawiające się konflikty zbrojne, jak perspektywa samozniszczenia przy pomocy broni atomowej, wodorowej, neutronowej i innych, jak brak poszanowania dla życia nie narodzonych. Czyż świat nowej epoki, świat lotów kosmicznych, nieosiągalnych przedtem zdobyczy nauki i techniki, nie jest równocześnie tym światem, który „jęczy i wzdycha” (Rz 8, 22), gdyż wciąż „z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych”? (Rz 8, 19).

[2] JP II List do artystów, 3 Temat piękna jest istotnym elementem rozważań o sztuce. Pojawił się on już wcześniej, gdy wspomniałem o zadowoleniu, z jakim Bóg przyglądał się stworzonemu światu. Kiedy Bóg widział, że było dobre to, co stworzył, widział zarazem, że było piękne.4 Relacja między dobrem a pięknem skłania do refleksji. Piękno jest bowiem poniekąd widzialnością dobra, tak jak dobro jest metafizycznym warunkiem piękna. Rozumieli to dobrze Grecy, którzy zespalając te pojęcia ukuli wspólny termin dla obydwu: «kalokagathía», czyli «piękno-dobroć». Tak pisze o tym Platon: «Potęga Dobra schroniła się w naturze Piękna».

[3] JPII Tertio Millenio Advenientte1, Słowo wcielając się, odnawia kosmiczny ład stworzenia. List do Efezjan mówi o Bożym postanowieniu, które Bóg przedtem powziął w Chrystusie „dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (1,10).

[4] JP II Solicitudo Rei Socialis Płynie stąd logiczny wniosek, przynajmniej dla ludzi wierzących w Słowo Boże, że tak zwany współczesny rozwój należy widzieć jako etap historii zapoczątkowanej w dziele Stworzenia i ciągle zagrożonej z powodu niewierności wobec woli Stwórcy, zwłaszcza pokusą bałwochwalstwa; rozwój jednak zasadniczo jest zgodny z pierwotnymi założeniami. Kto by chciał odstąpić od trudnego, ale wzniosłego zadania polepszania losu całego człowieka i wszystkich ludzi pod pretekstem ciężaru walki i stałego wysiłku przezwyciężania przeszkód czy też z powodu porażek i powrotu do punktu wyjścia, sprzeciwiałby się woli Boga Stwórcy. Z tego samego punktu widzenia ukazałem w Encyklice Laborem exercens powołanie człowieka do pracy, aby podkreślić, że właśnie człowiek jest zawsze protagonistą rozwoju54.

[5] JP II Solicitudo rei socialis, 28, Jest to dowodem na to, że chociaż rozwój posiada swój nieodzowny wymiar ekonomiczny, winien bowiem udostępnić możliwie największej liczbie mieszkańców świata korzysta nie z dóbr niezbędnych do „bycia”, to nie wyczerpuje się on jednak w tym właśnie wymiarze. Zredukowany doń, obróci się przeciw tym, którym miał służyć. Charakterystyczne cechy pełnego rozwoju „bardziej ludzkiego”, który — przy uwzględnieniu wymogów ekonomicznych — byłby na miarę prawdziwego powołania człowieka, mężczyzny i kobiety, zostały opisane przez Pawła VI53.

[6] Kompendium Nauki Społecznej Kościoła 3

[7] Tamże, 464


Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież